
Co to jest system emerytalny?
Na świecie istnieją dwa rodzaje systemów
emerytalnych. Pierwszy to system repartycyjny: osoby pracujące opłacają
składki, które następnie są przeznaczane na finansowanie bieżących emerytur.
Jego zasadniczą wadą jest duża wrażliwość na proces starzenia się społeczeństwa
i bezrobocie: oba zjawiska prowadzą do większych obciążeń osób pracujących
(które muszą wówczas płacić wyższą składkę). Ponadto wadą systemu repartycyjnego
jest fakt sporego uzależnienia od nacisków politycznych. Z kolei zaletą
tego rozwiązania jest mała wrażliwość na kryzysy rynków finansowych
i zjawisko inflacji.
Drugi to system kapitałowy: każdy pracownik wpłaca składki na własne
konto w funduszu emerytalnym, który później będzie wypłacał świadczenia
(emeryturę). Największe zagrożenia dla rozwiązania kapitałowego to wysoka
inflacja i kryzysy, obserwowane na rynkach finansowych. System ten jest
za to odporny na takie zjawiska, jak starzenie się społeczeństwa czy
bezrobocie.
Istnieją również rozwiązania mieszane - ich zaletą jest dywersyfikacja
ryzyka, związanego z danym sposobem finansowania emerytur. W ten właśnie
sposób zbudowano podstawy nowego systemu emerytalnego w Polsce. W początkowej
fazie działania 62.5 proc. obowiązkowego systemu emerytalnego będzie
finansowane przez system repartycyjny, a pozostałe 37.5 proc. przez
system kapitałowy. Później system będzie finansowany w równych częściach
przez I filar (repartycyjny) i II filar (kapitałowy).
Jak funkcjonował stary system emerytalny?
Podstawą systemu był Zakład Ubezpieczeń Społecznych
(ZUS). Do ZUS-u trafiała co miesiąc składka w wysokości 45 procent płacy
brutto (przed opodatkowaniem). W ten sposób zbierano pieniądze na wypłatę
bieżących świadczeń.
Stary system nie zachęcał do płacenia wysokich składek - przede wszystkim
dlatego, że wysokość emerytury miała raczej niewielki związek z wpłacanymi
wcześniej pieniędzmi. Emeryturę wyliczano bowiem ze wzoru:
emerytura = 0,24 x kwota bazowa x 0,013 P x LS + 0,007 P x LN
gdzie kwota bazowa stanowiła średnie wynagrodzenie w gospodarce za poprzedni
kwartał, P - podstawę wymiaru emerytury, to jest wynagrodzenia pracownika
ze wskazanego przezeń okresu, odpowiednio zwaloryzowane, LS - lata składkowe
(okres opłacania składek na ZUS), LN - lata nieskładkowe (niektóre okresy
pozostawania bez pracy i niepłacenia składek).
Zwróćmy teraz uwagę na wyżej przedstawiony wzór. Wynika z niego jasno,
że stary system miał charakter socjalny - największy wpływ na wysokość
emerytury miała nie liczba przepracowanych lat czy wpłacone świadczenia,
ale aktualne średnie wynagrodzenie w gospodarce, wyliczane przez Główny
Urząd Statystyczny.
Mało czytelne zasady obliczania emerytury i niewielki związek jej wysokości
z uprzednio płaconymi składkami zachęcały do ucieczki w tzw. szarą strefę.
Firmy wolały wypłacać wynagrodzenia "na czarno", nie będąc obciążonymi
wysokimi składkami na ZUS. Pracownicy godzili się na to, bo sami dostrzegali
luźny związek pomiędzy składkami a późniejszymi świadczeniami.
Wraz z postępującym procesem starzenia się społeczeństwa ZUS stawał
się coraz mniej wydolny. W pewnym momencie wiadomo było, że bez gruntownej
reformy dalsze funkcjonowanie systemu emerytalnego w Polsce doprowadziłoby
do poważnego kryzysu.
Dlaczego rząd zdecydował się na reformę?
W konsekwencji wyżej wymienionych zjawisk
zaczęły pojawiać się trudności z zapewnieniem wypłacalności Funduszu
Ubezpieczeń Społecznych. Szczególnie, że na pozostałości po poprzednim
systemie nałożyły się nowe zjawiska: spadek liczby zatrudnionych i szybki
przyrost liczby nowych emerytów oraz wzrost faktycznej wartości emerytur
w stosunku do płac realnych.
Szybko rosły wydatki z tytułu świadczeń emerytalno - rentowych. W 1994
roku wynosiły 15.4 proc. Produktu Krajowego Brutto, wobec średniej dla
Unii Europejskiej na poziomie 11 proc. To jeszcze nie tak wiele, ale
symulacje wskazywały na zbliżające się szybkimi krokami niebezpieczeństwo.
Gdyby utrzymać system repartycyjny, wówczas w 2020 roku wydatki z tytułu
świadczeń dla emerytów i rencistów wyniosłyby już 22 procent Produktu
Krajowego Brutto, a w 2050 roku aż 27 proc. PKB.
Oznaczałoby to konieczność płacenia jeszcze wyższych składek na ZUS,
które i tak przecież należą do najwyższych w Europie. Jeszcze w 1981
roku obciążenie płac z tytułu ZUS wynosiło 25 proc., w roku 1989 już
38 proc., a obecnie 45 procent. Tak wysoka składka powoduje ucieczkę
w szarą strefę, zjawisko akceptowane zarówno przez pracodawców (mniejsze
obciążenie kosztami pracy), jak i pracowników, którzy nie dostrzegają
związku pomiędzy obecnie płaconymi, wysokimi składkami a późniejszą
emeryturą.
Mając na uwadze zbliżające się zagrożenia, rząd opracował projekt reformy
systemu emerytalnego, opartego na trzech filarach. Dwa z nich są obowiązkowe:
pierwszy tworzy zreformowany ZUS, drugi Powszechne Towarzystwa Emerytalne.
Przynależność do trzeciego filara (ubezpieczenia na życie w dowolnym
towarzystwie) nie jest obowiązkowa, może jednak znacznie powiększyć
wypłacaną w przyszłości emeryturę.
Trzy emerytury z trzech filarów
Ubezpieczenie w ramach I filaru jest powszechne
i obowiązkowe, oparte - tak jak poprzednio - na systemie repartycyjnym,
to jest umowie pokoleniowej.
W ramach II filaru nasze pieniądze są zarządzane przez Powszechne Towarzystwa
Emerytalne. I to ubezpieczenie jest powszechne i obowiązkowe, opiera
się jednak na systemie kapitałowym.
III filar to ubezpieczenie dodatkowe, stanowiące uzupełnienie obowiązkowych
filarów. W ramach tego filaru można wykupić dodatkowe ubezpieczenie,
które w przyszłości uzupełni wypłacaną emeryturę.
Minimalny wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.
Po osiągnięciu tego wieku ubezpieczony nabywa prawo do emerytury. Nie
oznacza to jednak, że potencjalny emeryt musi zakończyć pracę. Wręcz
przeciwnie - zreformowany system zawiera zachęty do wydłużenia okresu
pracy: za każdy dodatkowo przepracowany rok przysługuje prawo do większego
świadczenia.
Państwo gwarantuje emerytom otrzymywanie minimalnej emerytury z I i
II filaru łącznie, stanowiącej 28 procent średniej krajowej płacy brutto.
Warunkiem jest tu jednak osiągnięcie wieku emerytalnego i przepracowanie
odpowiedniej liczby lat (20 lat w przypadku kobiet, 25 lat w przypadku
mężczyzn).
W nowym systemie tzw. stopa zastąpienia wyniesie jednak tylko 50 procent
- pod warunkiem, że dana osoba osiągała dochody na poziomie średniej
krajowej i jej staż pracy wynosi minimum 35-40 lat. Oznacza to, że zarabiając
1000 złotych otrzymalibyśmy emeryturę w wysokości około 500 złotych.
Emerytura w wysokości połowy wynagrodzenia to niewiele. Dlatego właśnie
stworzono III filar, który stanowi uzupełnienie obowiązkowego ubezpieczenia.
Jego zaletą jest całkowita dowolność wyboru terminu rozpoczęcia i zakończenia
oszczędzania oraz formy wypłaty późniejszego świadczenia. W ramach III
filaru zakłady pracy mogą tworzyć pracownicze programy emerytalne.
Składka w nowym systemie
Inne są jednak metody opłacania składki. Reforma rozpoczęła się od
ubruttowienia, to jest włączenia części składki (ok. 23 proc.) do pensji
pracownika. Ten jednak nie może swobodnie dysponować tą sumą - musi
opłacić obowiązkowe składki na fundusz chorobowy, rentowy i emerytalny.
W praktyce pracownik w ogóle nie widzi dodatkowych pieniędzy, ponieważ
składki odprowadza w jego imieniu pracodawca.
Powstaje więc pytanie: skoro dodatkowe 23 procent i tak musi trafić
do odpowiednich funduszy za pośrednictwem pracodawcy, to po co w ogóle
ubruttowienie? Odpowiedź jest prosta. Celem tej operacji jest uświadomienie
każdemu pracującemu, że owe 23 procent to w rzeczywistości część wynagrodzenia,
ale odłożona w czasie i przeznaczona na wypłatę przyszłych świadczeń
emerytalnych.
Pracownik płaci następujące składki:
- 2.45 proc. na fundusz chorobowy
- 6.50 proc. na fundusz rentowy
- 9.76 proc. na fundusz emerytalny.
Z kolei sam pracodawca co miesiąc opłaca składki:
- 1.62 proc. na fundusz wypadkowy
- 6.50 proc. na fundusz rentowy
- 9.76 proc. na fundusz emerytalny.
Podsumowując: składkę na fundusz chorobowy opłaca sam pracownik, składkę
na fundusz wypadkowy tylko pracodawca. Składka na fundusz rentowy (13
proc.) jest opłacana w połowie przez pracownika, w połowie przez pracodawcę.
Podobnie składka na fundusz emerytalny w wysokości 19.52 procent jest
opłacana w połowie przez pracownika, w połowie przez pracodawcę. Z kolei
suma ta jest dzielona pomiędzy ZUS (12.22 proc. składki) i wybrane przez
pracownika towarzystwo emerytalne (7.3 proc. składki).
Wymienione składki nie sumują się do 45 procent, ponieważ część z nich
jest płacona od całego dochodu. Gdyby jednak przyjąć za podstawę pensję
przed ubruttowieniem, wówczas składka na fundusz emerytalny stanowiłaby
około 24 proc. płacy, składka na fundusz rentowy 16 proc., na fundusz
chorobowy 3 proc., a na wypadkowy ok. 2 proc. Daje to w sumie wspomniane
45 proc.
Pensja pracownika nie zmieniła się, a składki nadal odprowadza zakład
pracy. Nie musimy więc podejmować żadnych specjalnych kroków - poza
wyborem funduszu w ramach II filaru ubezpieczeń.
W przypadku osób lepiej zarabiających dochodzi tu jeszcze jeden element.
W chwili, gdy łączny dochód pracownika przekroczy 30-krotność przeciętnego
miesięcznego wynagrodzenia, prognozowanego na dany rok, wówczas zaprzestaje
się płacenia składek na fundusz emerytalny i rentowy (pozostają składki
na fundusz chorobowy i wypadkowy).
W takim przypadku warto zastanowić się nad przeznaczeniem dodatkowych
pieniędzy na emeryturę w ramach III filaru. Jeśli dobrze zarabiająca
osoba nie zdecyduje się na dodatkową emeryturę, wówczas stopa zastąpienia
będzie znacznie niższa od przeciętnej.
W zależności od daty urodzenia
Docelowo przewiduje się, że na I filar (system repartycyjny, czyli
zreformowany ZUS) trafiać będzie składka w wysokości 12.22 procent płacy
brutto. Pozostałe 7.3 procent trafi natomiast do wybranego przez pracownika
funduszu emerytalnego.
Ten model jest obowiązkowy dla osób, urodzonych po 31 grudnia 1968 roku.
Do końca września 1999 roku musiały one wybrać fundusz emerytalny, do
którego trafia 7.3 procent obowiązkowej składki. Jeśli nie dokonały
wyboru, o przydziale zadecydowało losowanie.
Osoby starsze, urodzone przed 1 stycznia 1969 roku, ale po 31 grudnia
1948 roku, miały dwie drogi wyboru. Mogły całą składkę emerytalną (19.52
proc.) przeznaczyć na I filar (zreformowany ZUS) lub też podzielić ją
pomiędzy I filar (12.22 proc.) i wybrany fundusz emerytalny (7.3 proc.)
- podobnie jak to ma miejsce w przypadku osób urodzonych w 1969 roku
i później. Wybór był ostateczny, należało go dokonać przed końcem 1999
roku.
Jeśli osoba, urodzona w latach 1949-1968, zadecydowała o podziale składki
na I i II filar, wówczas musiała również wybrać fundusz emerytalny.
Jeśli natomiast nie podjęła decyzji do końca 1999 roku, pozostała w
zreformowanym ZUS-ie.
Stosunkowo w najprostszej sytuacji są osoby, urodzone przed 1 stycznia
1949 roku. Dla nich nic się nie zmienia, a cała składka (19.52 proc.)
nadal trafia do ZUS-u. Również emerytura będzie wypłacana przez ZUS,
na nie zmienionych zasadach.
Wszystkie grupy wiekowe mogą bez ograniczeń uczestniczyć w III filarze
emerytalnym.
Wpłacane składki a emerytura
Wraz z wprowadzeniem reformy każdemu z nas
ZUS założył specjalne konto, służące do obliczania wpłaconych składek.
Nowy system emerytalny przewiduje ścisłe uzależnienie przyszłej emerytury
od wpłacanych wcześniej danin. Zgromadzony po zakończeniu pracy kapitał
będzie dzielony przez średnią dalszego trwania życia w wieku przejścia
na emeryturę - w ten sposób zostanie określona wysokość świadczenia.
Powstaje jednak pytanie o pieniądze, wpłacone do ZUS przed reformą,
to jest przed 31 grudnia 1998 roku. Dla osób urodzonych przed 1 stycznia
1949 roku system emerytalny już się nie zmieni - przede wszystkim dlatego,
że są one już mocno zaawansowane w nabywaniu praw do emerytury zgodnie
z dotychczas obowiązującym systemem.
Osoby młodsze, ale urodzone przed końcem 1968 roku miały prawo wyboru:
mogły pozostać w starym systemie lub wybrać nowy. Najmłodsi automatycznie
weszli do zreformowanego systemu.
Osoby, które znalazły się w nowym systemie, również nie straciły w całości
wpłaconych wcześniej składek. W ich przypadku przewidziano wyliczenie
tzw. kapitału początkowego, który znajdzie się na indywidualnych kontach
w ZUS. Kapitał ten to zobowiązanie, jakie zaciągnął wobec młodszych
osób stary system emerytalny.
Zgromadzone na indywidualnych kontach składki oraz kapitał początkowy
będą kwartalnie waloryzowane. W momencie osiągnięcia wieku emerytalnego
będzie można rozpocząć pobieranie świadczenia, którego wysokość zostanie
obliczona według wzoru:
emerytura = kapitał zgromadzony na koncie : średnia życia dla danego
wieku
Wiek emerytalny dla kobiet wynosi 60 lat, średnia życia dla tego wieku
wynosi obecnie według GUS około 18 lat. W przypadku mężczyzn wiek emerytalny
to 65 lat, a średnia dla tego wieku to ok. 14,6 lat.
Emerytura będzie wypłacana z dwóch źródeł: zreformowanego ZUS-u (I filar)
oraz z wybranego funduszu emerytalnego (II filar). Dodatkowe pieniądze
będą natomiast otrzymywały osoby, które zdecydowały się na uczestnictwo
w III filarze.
|