Co to jest system emerytalny?

System ubezpieczeń społecznych gwarantuje wypłatę świadczeń osobom niepracującym, które nie mogą już samodzielnie zapewnić sobie środków do życia. Wprowadzony w Polsce w styczniu 1999 roku nowy system emerytalny opiera się na trzech filarach. Pierwszy filar to zreformowany ZUS, drugi stanowią otwarte fundusze emerytalne, a trzeci dobrowolne ubezpieczenie dodatkowe.

Na świecie istnieją dwa rodzaje systemów emerytalnych. Pierwszy to system repartycyjny: osoby pracujące opłacają składki, które następnie są przeznaczane na finansowanie bieżących emerytur. Jego zasadniczą wadą jest duża wrażliwość na proces starzenia się społeczeństwa i bezrobocie: oba zjawiska prowadzą do większych obciążeń osób pracujących (które muszą wówczas płacić wyższą składkę). Ponadto wadą systemu repartycyjnego jest fakt sporego uzależnienia od nacisków politycznych. Z kolei zaletą tego rozwiązania jest mała wrażliwość na kryzysy rynków finansowych i zjawisko inflacji.

Drugi to system kapitałowy: każdy pracownik wpłaca składki na własne konto w funduszu emerytalnym, który później będzie wypłacał świadczenia (emeryturę). Największe zagrożenia dla rozwiązania kapitałowego to wysoka inflacja i kryzysy, obserwowane na rynkach finansowych. System ten jest za to odporny na takie zjawiska, jak starzenie się społeczeństwa czy bezrobocie.

Istnieją również rozwiązania mieszane - ich zaletą jest dywersyfikacja ryzyka, związanego z danym sposobem finansowania emerytur. W ten właśnie sposób zbudowano podstawy nowego systemu emerytalnego w Polsce. W początkowej fazie działania 62.5 proc. obowiązkowego systemu emerytalnego będzie finansowane przez system repartycyjny, a pozostałe 37.5 proc. przez system kapitałowy. Później system będzie finansowany w równych częściach przez I filar (repartycyjny) i II filar (kapitałowy).

 

Jak funkcjonował stary system emerytalny?

Do końca 1998 roku w Polsce funkcjonował wyłącznie system repartycyjny, czyli oparty na umowie pokoleniowej. W systemie takim ludzie aktywni zawodowo wpłacają część zarobionych pieniędzy do wspólnej kasy, z której na bieżąco wypłacane są świadczenia (emerytury) osobom już niepracującym.

Podstawą systemu był Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Do ZUS-u trafiała co miesiąc składka w wysokości 45 procent płacy brutto (przed opodatkowaniem). W ten sposób zbierano pieniądze na wypłatę bieżących świadczeń.

Stary system nie zachęcał do płacenia wysokich składek - przede wszystkim dlatego, że wysokość emerytury miała raczej niewielki związek z wpłacanymi wcześniej pieniędzmi. Emeryturę wyliczano bowiem ze wzoru:

emerytura = 0,24 x kwota bazowa x 0,013 P x LS + 0,007 P x LN

gdzie kwota bazowa stanowiła średnie wynagrodzenie w gospodarce za poprzedni kwartał, P - podstawę wymiaru emerytury, to jest wynagrodzenia pracownika ze wskazanego przezeń okresu, odpowiednio zwaloryzowane, LS - lata składkowe (okres opłacania składek na ZUS), LN - lata nieskładkowe (niektóre okresy pozostawania bez pracy i niepłacenia składek).

Zwróćmy teraz uwagę na wyżej przedstawiony wzór. Wynika z niego jasno, że stary system miał charakter socjalny - największy wpływ na wysokość emerytury miała nie liczba przepracowanych lat czy wpłacone świadczenia, ale aktualne średnie wynagrodzenie w gospodarce, wyliczane przez Główny Urząd Statystyczny.

Mało czytelne zasady obliczania emerytury i niewielki związek jej wysokości z uprzednio płaconymi składkami zachęcały do ucieczki w tzw. szarą strefę. Firmy wolały wypłacać wynagrodzenia "na czarno", nie będąc obciążonymi wysokimi składkami na ZUS. Pracownicy godzili się na to, bo sami dostrzegali luźny związek pomiędzy składkami a późniejszymi świadczeniami.

Wraz z postępującym procesem starzenia się społeczeństwa ZUS stawał się coraz mniej wydolny. W pewnym momencie wiadomo było, że bez gruntownej reformy dalsze funkcjonowanie systemu emerytalnego w Polsce doprowadziłoby do poważnego kryzysu.

Dlaczego rząd zdecydował się na reformę?

Stary system emerytalny, oparty na ZUS, okazał się mało wydolny. Zawiniły tu przede wszystkim pozostałości z poprzednich lat: niski wiek emerytalny, mało ostre kryteria przyznawania rent inwalidzkich i szerokie uprawnienia dla różnych branż i grup zawodowych.

W konsekwencji wyżej wymienionych zjawisk zaczęły pojawiać się trudności z zapewnieniem wypłacalności Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Szczególnie, że na pozostałości po poprzednim systemie nałożyły się nowe zjawiska: spadek liczby zatrudnionych i szybki przyrost liczby nowych emerytów oraz wzrost faktycznej wartości emerytur w stosunku do płac realnych.

Szybko rosły wydatki z tytułu świadczeń emerytalno - rentowych. W 1994 roku wynosiły 15.4 proc. Produktu Krajowego Brutto, wobec średniej dla Unii Europejskiej na poziomie 11 proc. To jeszcze nie tak wiele, ale symulacje wskazywały na zbliżające się szybkimi krokami niebezpieczeństwo.

Gdyby utrzymać system repartycyjny, wówczas w 2020 roku wydatki z tytułu świadczeń dla emerytów i rencistów wyniosłyby już 22 procent Produktu Krajowego Brutto, a w 2050 roku aż 27 proc. PKB.

Oznaczałoby to konieczność płacenia jeszcze wyższych składek na ZUS, które i tak przecież należą do najwyższych w Europie. Jeszcze w 1981 roku obciążenie płac z tytułu ZUS wynosiło 25 proc., w roku 1989 już 38 proc., a obecnie 45 procent. Tak wysoka składka powoduje ucieczkę w szarą strefę, zjawisko akceptowane zarówno przez pracodawców (mniejsze obciążenie kosztami pracy), jak i pracowników, którzy nie dostrzegają związku pomiędzy obecnie płaconymi, wysokimi składkami a późniejszą emeryturą.

Mając na uwadze zbliżające się zagrożenia, rząd opracował projekt reformy systemu emerytalnego, opartego na trzech filarach. Dwa z nich są obowiązkowe: pierwszy tworzy zreformowany ZUS, drugi Powszechne Towarzystwa Emerytalne. Przynależność do trzeciego filara (ubezpieczenia na życie w dowolnym towarzystwie) nie jest obowiązkowa, może jednak znacznie powiększyć wypłacaną w przyszłości emeryturę.

Trzy emerytury z trzech filarów

Wprowadzony w styczniu 1999 roku nowy system emerytalny opiera się na trzech filarach. Pierwszy filar to zreformowany ZUS, drugi stanowią otwarte fundusze emerytalne, a trzeci dobrowolne ubezpieczenie dodatkowe.

Ubezpieczenie w ramach I filaru jest powszechne i obowiązkowe, oparte - tak jak poprzednio - na systemie repartycyjnym, to jest umowie pokoleniowej.

W ramach II filaru nasze pieniądze są zarządzane przez Powszechne Towarzystwa Emerytalne. I to ubezpieczenie jest powszechne i obowiązkowe, opiera się jednak na systemie kapitałowym.

III filar to ubezpieczenie dodatkowe, stanowiące uzupełnienie obowiązkowych filarów. W ramach tego filaru można wykupić dodatkowe ubezpieczenie, które w przyszłości uzupełni wypłacaną emeryturę.

Minimalny wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Po osiągnięciu tego wieku ubezpieczony nabywa prawo do emerytury. Nie oznacza to jednak, że potencjalny emeryt musi zakończyć pracę. Wręcz przeciwnie - zreformowany system zawiera zachęty do wydłużenia okresu pracy: za każdy dodatkowo przepracowany rok przysługuje prawo do większego świadczenia.

Państwo gwarantuje emerytom otrzymywanie minimalnej emerytury z I i II filaru łącznie, stanowiącej 28 procent średniej krajowej płacy brutto. Warunkiem jest tu jednak osiągnięcie wieku emerytalnego i przepracowanie odpowiedniej liczby lat (20 lat w przypadku kobiet, 25 lat w przypadku mężczyzn).

W nowym systemie tzw. stopa zastąpienia wyniesie jednak tylko 50 procent - pod warunkiem, że dana osoba osiągała dochody na poziomie średniej krajowej i jej staż pracy wynosi minimum 35-40 lat. Oznacza to, że zarabiając 1000 złotych otrzymalibyśmy emeryturę w wysokości około 500 złotych.

Emerytura w wysokości połowy wynagrodzenia to niewiele. Dlatego właśnie stworzono III filar, który stanowi uzupełnienie obowiązkowego ubezpieczenia. Jego zaletą jest całkowita dowolność wyboru terminu rozpoczęcia i zakończenia oszczędzania oraz formy wypłaty późniejszego świadczenia. W ramach III filaru zakłady pracy mogą tworzyć pracownicze programy emerytalne.

Składka w nowym systemie

Podobnie jak w starym systemie, obowiązkowa składka (na I i II filar) wynosi 45 procent płacy brutto.

Inne są jednak metody opłacania składki. Reforma rozpoczęła się od ubruttowienia, to jest włączenia części składki (ok. 23 proc.) do pensji pracownika. Ten jednak nie może swobodnie dysponować tą sumą - musi opłacić obowiązkowe składki na fundusz chorobowy, rentowy i emerytalny. W praktyce pracownik w ogóle nie widzi dodatkowych pieniędzy, ponieważ składki odprowadza w jego imieniu pracodawca.

Powstaje więc pytanie: skoro dodatkowe 23 procent i tak musi trafić do odpowiednich funduszy za pośrednictwem pracodawcy, to po co w ogóle ubruttowienie? Odpowiedź jest prosta. Celem tej operacji jest uświadomienie każdemu pracującemu, że owe 23 procent to w rzeczywistości część wynagrodzenia, ale odłożona w czasie i przeznaczona na wypłatę przyszłych świadczeń emerytalnych.

Pracownik płaci następujące składki:

- 2.45 proc. na fundusz chorobowy
- 6.50 proc. na fundusz rentowy
- 9.76 proc. na fundusz emerytalny.

Z kolei sam pracodawca co miesiąc opłaca składki:

- 1.62 proc. na fundusz wypadkowy
- 6.50 proc. na fundusz rentowy
- 9.76 proc. na fundusz emerytalny.

Podsumowując: składkę na fundusz chorobowy opłaca sam pracownik, składkę na fundusz wypadkowy tylko pracodawca. Składka na fundusz rentowy (13 proc.) jest opłacana w połowie przez pracownika, w połowie przez pracodawcę.

Podobnie składka na fundusz emerytalny w wysokości 19.52 procent jest opłacana w połowie przez pracownika, w połowie przez pracodawcę. Z kolei suma ta jest dzielona pomiędzy ZUS (12.22 proc. składki) i wybrane przez pracownika towarzystwo emerytalne (7.3 proc. składki).

Wymienione składki nie sumują się do 45 procent, ponieważ część z nich jest płacona od całego dochodu. Gdyby jednak przyjąć za podstawę pensję przed ubruttowieniem, wówczas składka na fundusz emerytalny stanowiłaby około 24 proc. płacy, składka na fundusz rentowy 16 proc., na fundusz chorobowy 3 proc., a na wypadkowy ok. 2 proc. Daje to w sumie wspomniane 45 proc.

Pensja pracownika nie zmieniła się, a składki nadal odprowadza zakład pracy. Nie musimy więc podejmować żadnych specjalnych kroków - poza wyborem funduszu w ramach II filaru ubezpieczeń.

W przypadku osób lepiej zarabiających dochodzi tu jeszcze jeden element. W chwili, gdy łączny dochód pracownika przekroczy 30-krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, prognozowanego na dany rok, wówczas zaprzestaje się płacenia składek na fundusz emerytalny i rentowy (pozostają składki na fundusz chorobowy i wypadkowy).

W takim przypadku warto zastanowić się nad przeznaczeniem dodatkowych pieniędzy na emeryturę w ramach III filaru. Jeśli dobrze zarabiająca osoba nie zdecyduje się na dodatkową emeryturę, wówczas stopa zastąpienia będzie znacznie niższa od przeciętnej.

W zależności od daty urodzenia

Na fundusz emerytalny trafia teraz co miesiąc składka w wysokości 19.52 procent, opłacana w połowie przez pracownika i pracodawcę. Jej podział pomiędzy filary zależy od daty urodzenia danej osoby.

Docelowo przewiduje się, że na I filar (system repartycyjny, czyli zreformowany ZUS) trafiać będzie składka w wysokości 12.22 procent płacy brutto. Pozostałe 7.3 procent trafi natomiast do wybranego przez pracownika funduszu emerytalnego.

Ten model jest obowiązkowy dla osób, urodzonych po 31 grudnia 1968 roku. Do końca września 1999 roku musiały one wybrać fundusz emerytalny, do którego trafia 7.3 procent obowiązkowej składki. Jeśli nie dokonały wyboru, o przydziale zadecydowało losowanie.

Osoby starsze, urodzone przed 1 stycznia 1969 roku, ale po 31 grudnia 1948 roku, miały dwie drogi wyboru. Mogły całą składkę emerytalną (19.52 proc.) przeznaczyć na I filar (zreformowany ZUS) lub też podzielić ją pomiędzy I filar (12.22 proc.) i wybrany fundusz emerytalny (7.3 proc.) - podobnie jak to ma miejsce w przypadku osób urodzonych w 1969 roku i później. Wybór był ostateczny, należało go dokonać przed końcem 1999 roku.

Jeśli osoba, urodzona w latach 1949-1968, zadecydowała o podziale składki na I i II filar, wówczas musiała również wybrać fundusz emerytalny. Jeśli natomiast nie podjęła decyzji do końca 1999 roku, pozostała w zreformowanym ZUS-ie.

Stosunkowo w najprostszej sytuacji są osoby, urodzone przed 1 stycznia 1949 roku. Dla nich nic się nie zmienia, a cała składka (19.52 proc.) nadal trafia do ZUS-u. Również emerytura będzie wypłacana przez ZUS, na nie zmienionych zasadach.

Wszystkie grupy wiekowe mogą bez ograniczeń uczestniczyć w III filarze emerytalnym.
 

Wpłacane składki a emerytura

W starym systemie wysokość składki nie determinowała wielkości późniejszego świadczenia. Emerytura zależała przede wszystkim od średniego wynagrodzenia, w mniejszym stopniu od liczby przepracowanych lat i wielkości składek. W nowym systemie emerytura jest ściśle uzależniona od wpłaconych składek.

Wraz z wprowadzeniem reformy każdemu z nas ZUS założył specjalne konto, służące do obliczania wpłaconych składek. Nowy system emerytalny przewiduje ścisłe uzależnienie przyszłej emerytury od wpłacanych wcześniej danin. Zgromadzony po zakończeniu pracy kapitał będzie dzielony przez średnią dalszego trwania życia w wieku przejścia na emeryturę - w ten sposób zostanie określona wysokość świadczenia.

Powstaje jednak pytanie o pieniądze, wpłacone do ZUS przed reformą, to jest przed 31 grudnia 1998 roku. Dla osób urodzonych przed 1 stycznia 1949 roku system emerytalny już się nie zmieni - przede wszystkim dlatego, że są one już mocno zaawansowane w nabywaniu praw do emerytury zgodnie z dotychczas obowiązującym systemem.

Osoby młodsze, ale urodzone przed końcem 1968 roku miały prawo wyboru: mogły pozostać w starym systemie lub wybrać nowy. Najmłodsi automatycznie weszli do zreformowanego systemu.

Osoby, które znalazły się w nowym systemie, również nie straciły w całości wpłaconych wcześniej składek. W ich przypadku przewidziano wyliczenie tzw. kapitału początkowego, który znajdzie się na indywidualnych kontach w ZUS. Kapitał ten to zobowiązanie, jakie zaciągnął wobec młodszych osób stary system emerytalny.

Zgromadzone na indywidualnych kontach składki oraz kapitał początkowy będą kwartalnie waloryzowane. W momencie osiągnięcia wieku emerytalnego będzie można rozpocząć pobieranie świadczenia, którego wysokość zostanie obliczona według wzoru:

emerytura = kapitał zgromadzony na koncie : średnia życia dla danego wieku

Wiek emerytalny dla kobiet wynosi 60 lat, średnia życia dla tego wieku wynosi obecnie według GUS około 18 lat. W przypadku mężczyzn wiek emerytalny to 65 lat, a średnia dla tego wieku to ok. 14,6 lat.

Emerytura będzie wypłacana z dwóch źródeł: zreformowanego ZUS-u (I filar) oraz z wybranego funduszu emerytalnego (II filar). Dodatkowe pieniądze będą natomiast otrzymywały osoby, które zdecydowały się na uczestnictwo w III filarze.