
II filar idzie w cenę
Gazeta Prawna
Osoba zarabiająca średnią pensję wpłaciła
dotychczas do otwartego funduszu emerytalnego prawie 11 tys.zł, a na
rachunku emerytalnym ma 14,1 tys.zł. Gdyby pozostała w ZUS, miałaby
niespełna 11,9 tys.zł.
Początek
reformy emerytalnej kojarzy się powszechnie z zamieszaniem i bałaganem.
ZUS miał problemy z przekazywaniem składek, rejestrowaniem zawartych
umów. Akwizycja była chaotyczna, a na wyciągach z kont OFE widniały
kwoty niższe niż wysokość wpłaconych składek. To wszystko zachwiało
wiarą w sens i przyszłość reformy.
Z przeprowadzonej przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej analizy
wynika, że osoby, które zapisały się do OFE, mogą jednak mieć powody
do optymizmu. Jej autorzy porównują m.in., ile pieniędzy na koncie emerytalnym
ma osoba zarabiająca średnią pensję, która zdecydowała się przystąpić
do OFE, a ile ta, która pozostała w ZUS. Analizują prawie 6-letni okres
przynależności do OFE - od września 1999 r. do czerwca 2005 r.
Z analizy wynika, że osoba taka wpłaciła
w tym czasie do OFE 10 733 zł. Kapitał ten - po uwzględnieniu nie tylko
wyników inwestycyjnych funduszu, ale także opłat i prowizji obciążających
przyszłego emeryta - wzrósł średnio do 14 077 zł.
Zdecydowanie przewyższa on kwotę, jaką zarobiłby przyszły emeryt, gdyby
nie przystąpił do OFE. MPiPS szacuje, że ta sama kwota w ZUS wzrosła
o nieco ponad 1000 zł - do 11 863 zł.
Autorzy analizy zauważają, że na koniec czerwca wartość kapitału emerytalnego
w OFE przekroczyła kwotę wpłaconych tam środków średnio o 31 proc. Te
same składki wpłacane do ZUS przyniosły zysk w wysokości 10,5 proc.
Ewa Lewicka, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, zauważa,
że przyszli emeryci powinni być zadowoleni, bo zyski II filara znacząco
przewyższają kwoty, jakie otrzymywaliby z tytułu waloryzacji składek
emerytalnych w ZUS. - Szczególnie powinny się cieszyć osoby w średnim
wieku, które mając wybór zdecydowały się przystąpić do OFE - oceniła.
Istnieje znaczna różnica między najlepszym
i najgorszym funduszem. Lider - OFE Nationale-Nederlanden - pomnożył
wpłacone pieniądze do kwoty 14 721 zł. Outsider - OFE Pocztylion - z
wpłaconych 10 733 zł wypracował kapitał w wysokości 13 546 zł. Od września
1999 r. najlepszy OFE powiększył więc kapitał swojego członka o ponad
37 proc., a najgorszy o ponad 24 proc.
O tym wyniku zdecydowała nie tylko umiejętność inwestowania powierzonych
składek, ale też wysokość opłat, jakie OFE pobierał za swoje usługi.
Im wyższa prowizja, tym mniej zostawało na koncie emerytalnym.
Na początku reformy relacja między wpłaconymi
do OFE składkami a wielkością zgromadzonego na emeryturę kapitału była
zdecydowanie gorsza. Jeszcze w czerwcu 2000 r. przyszły emeryt miał
na koncie zaledwie 98,9 proc. wpłaconych składek. Później relacja ta
zaczęła się poprawiać.
Powodem tego jest, po pierwsze, redukcja wysokości opłat pobieranych
przez OFE wraz z wydłużającym się stażem członkowskim. - Poprawiająca
się relacja aktywów OFE do sumy przekazanych składek to m.in. efekt
tego, że fundusze obniżają prowizje - zauważa dr Wojciech Wyszyński
z Instytutu Ekonomii KUL. Docelowo (od 2014 r.) nie przekroczą one 3,5
proc.
Drugi stały czynnik to rosnący kapitał funduszy. Działa tu mechanizm
tzw. mnożnika kapitałowego. Każdy procentowy wzrost od rosnących aktywów
to większy przyrost gotówki. - Zdaniem Ewy Lewickiej, ten mechanizm
będzie zyskiwał na znaczeniu w miarę rosnącego kapitału zgromadzonego
w OFE.
Na wysokość przyszłych emerytur będą jednak miały wpływ przede wszystkim
wyniki inwestycyjne OFE. Wojciech Wyszyński zauważa, że najważniejszymi
miernikami efektywności oszczędzania w funduszach są stopy zwrotu. -
Ponadto największe znaczenie mają wyniki osiągnięte w ostatnich latach
przed przejściem na emeryturę - podkreśla.
|