|
Zarządzający OFE, czyli kto jest kim w funduszach emerytalnych Forbes Każdy ich dzień wygląda podobnie. Najpierw żmudne śledzenie kolumn cyfr. Matrix- jak sami mówią. Potem transakcje z bardzo długimi rzedami zer. W otwartych funduszach emerytalnych (OFE) pracuje dziś pięntastu dyrektorów inwestycyjnych, którszy kierują ok.70 specjalistami. Tworzą z reguły niewielkie zespoły, liczące zaledwie po kilka osób. Tymczasem aktywa OFE sięgają już ponad 80 mld zł- to prawie jedna dziesiąta polskiego rocznego PKB i piąta część oszczędności Polaków. "Forbes" sprawdził, jak zarządzający funduszami inwestują pieniądze przyszłych emerytów. Okazuje się, że doświadczenie nie jest tu bez znaczenia. W czołówce znaleźli się bowiem ci, którzy swe funkcje pełnią od początku działania OFE, czyli od 1999 r. (choć,jak pokazu je nasza tabela, sam staż nie gwarantuje dobrej Iokaty). Nie ma mowy o stratach - każdy z zarządzających podniósł wartość jednostek rozrachunkowych, ale robili to z różną skutecznością. Przykładowo - najlepsi przez minione sześć Iat pomnożyli każde 100 zł do blisko 240 złotych. Gorsi taką samą kwotę przekuli w tym czasie w niecałe 210 złotych. Ich praca wymaga wszechstronności. Muszą obserwować i przewidywać wydarzenia w całej gospodarce. W odróżnieniu od specjalistów ze swoich zespoł6w, odpowiedzialnych za poszczególne segmenty rynku kapitałowego, oni muszą ogarniać całość, dokładając do tego szeroką wiedzę makroekonomiczną. Nie dziwi więc, że cała piętnastka Iegitymuje się świetnym wykształceniem. I nie Iiczy czasu pracy - formalnie jest to od 10 do 12 godzin, ale nawet podczas weekendowego relaksu i oglądania telewizji muszą być gotowi do wyłapania wiadomości mogących mieć znaczenie dla ich inwestycji (jeden z nich nazwał to "nieustannie włączonym radarem "). W naszym rankingu oceniliśmy,jakie efekty przynosi ich praca. W tym celu obliczyliśmy, o ile wzrosła wartość jednostek rozrachunkowych funduszy pod ich zarządem w relacji do przeciętnych wyników rywali. Dodatkowo, aby porównać zarządzających z różnym stażem, podzieliliśmy nadwyżkę (lub niedobór) ponad średni wynik konkurentów przez Iiczbę półroczy, przez które sprawowali swoje funkcje (szczegóły metodologii prezentujemy w ramce poniżej). W ten sposób ustaliliśmy, z jaką prędkością zarządzający wyprzedzają rynek - Iub zostają w tyle. Kto inwestuje najlepiej
Jak powstał ranking
Zbadaliśmy wyniki działalności zarządzających w okresie, w którym
pełnili swoje funkcje. W tym celu policzyliśmy najpierw, o ile wzrosła
w tym czasie wartość jednostki rozrachunkowej zarządzanego przez
nich OFE, Następnie porównaliśmy ten wzrost z przeciętnym wynikiem
pozostałych funduszy (średnią arytmetyczną) w tym samym okresie.
Dzięki temu ustaliliśmy, o ile wyniki poszczególnych OFE były Iepsze
lub gorsze od rynku. Wszyscy, którzy pełnili funkcje zarządzających
najdłużej, mieli większą szansę pokonania rywali (Iub powiększenia
strat z upływem czasu), dlatego podzieliliśmy wartość z przedostatniej
kolumny przez Iiczbę półroczy, przez które zarządzający inwestowali.
I ostatecznie ten wskaźnik, informujący, o ile ich osiągnięcia były przeciętnie Iepsze Iub gorsze niź rywali, przesądził o pozycji w rankingu, Do obliczeń ze względu na termin zamknięcia wydania wykorzystaliśmy wartość jednostek według stanu na piątek 21 października 2005 r. Aby wyeliminować skutki dziennych wahań, ostateczny wynik zaokrągliliśmy do dwóch miejsc po przecinku. W naszym rankingu sklasyfikowaliśmy zarządzających, którzy mieli wystarczająco wiele czasu na pokazanie swoich umiejętności, a więc pełniących swoje funkcje przynajmniej pół roku. Odpowiada to okresowi weryfikacji ich wyników przez KNUiFE. Nie ocenialismy ryzyka inwestycji. Najlepsi okazali się Jarosław Jamka, zarządzający ING Nationale-Nederlanden
Polska OFE, oraz Leszek Auda z Sampo OFE i Tadeusz Gacyk z OFE DOM (obecnie
Winterthur) - ex aequo drugie miejsce. Należą oni do długodystansowców,
swoje fundusze prowadzą od początku ich działania. Na kolejnym miejscu
znaleźli się: Michał Szymański, zarządzający Commercial Union OFE BPH
CU WBK, i Rafał Markiewicz z Generali OFE. Nie sklasyfikowaIiśmy czterech
zarządzających (Polsat, Pocztylion, Bankowy i AlIianz), gdyż prowadzą
swoje fundusze za krótko (granicą było pół roku). Ale odnotowujemy,
że najlepszy wynik krótkotermi- nowy osiągnął Wojciech Olszewski, zarządzający
OFE Polsat. To dobrze wróży na przyszłość temu funduszowi. Choć odpowiadający za inwestycje OFE nie rozstają się z komputerami, to jednak ich praca nie polega na nieustannyrn wpatrywaniu się w ekran monitora z notowaniami akcji czy obligacji, by w odpowiednim momencie przycisnąć klawisz Enter i błyskawicznie coś sprzedać Iub kupić. Dzień zaczynają zwykle od żmudnego sprawdzenia transakcji zawartych poprzedniej doby. W większości funduszy co pewien czas (zdarza się też, że w trybie nagłym, jeśli zajdzie coś nieprzewidzianego) zbiera się tak zwany komitet inwestycyjny, w skład którego wchodzą członkowie zarządów towarzystw emerytalnych. Często w tych spotkaniach uczestniczą także zewnętrzni eksperci. Tam ustala się,jak duże ma być zaangażowanie funduszu na rynku akcji i jak powinien zostać ułożony portfel obligacji. Zarządzającym pole ma newru ograniczają obowiązujące przepisy. Najważniejsza bariera dotyczy Iokat w akcje - OFE mogą lokować w spółki notowane na giełdzie do 40 proc. aktywów. Najlepsi klienci ministra finansówOgraniczenia mają przede wszystkim gwarantować bezpieczeństwo inwestycji.
Jednak wysoki deficyt polskiego budżetu spowodował, że typowy portfel
funduszu emerytalnego i tak dzieli się dziś praktycznie na obligacje
i akcje w proporcji mniej więcej siedem do trzech, zatem Iimit "akcyjny"
pozostaje niewykorzystany. Wysokie oprocentowanie państwowych papierów
dłużnych gwarantuje wyższy zysk niż bardziej ryzykowne inwestycje giełdowe.
Inne instrumenty finansowe występują w portfelach OFE w śladowych ilościach.
Limity inwestycyjne to nie jedyne więzy krępujące inwencję zarządzających.
Muszą oni co pół roku przedstawiać Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy
Emerytalnych (KNUiFE) wyniki swoich inwestycji: ile zarobili przez poprzednie
trzy Iata i -jeśli nie osiągnęli tzw. minimalnej gwarantowanej stopy
zwrotu - dopłacić do OFE z pieniędzy swojego powszechnego towarzystwa
emerytalnego. Fundusze inwestują głównie w najbardziej płynne spółki na warszawskim
parkiecie. Z raportów po pierwszym półroczu wynika, że OFE ulokowały
w akcjach blue chipów (największych i najbardziej dynamicznych spółek)
ponad 10 mld zł: najwięcej w Telekomunikacji Polskiej, PKN Orlen, Pekao
SA i PKO BP (wyjątek stanowi OFE Bankowy, gdyż nie można inwestować
w akcje spółek powiązanych). Ale widać i indywidualne preferencje. Największy
udział inwestycji w akcje, bo prawie 35 proc., mają OFE Pekao i Polsat.
Najmniejszy - Allianz (ok. 27 proc.). Najwierniejszymi klientami ministra
finansów są OFE: Skarbiec-Emerytura, ING Nationale-Nederlanden oraz
Allianz. Te fundusze mają w portfelach najwięcej obligacji i bonów skarbowych
(66-67 proc.). Natomiast certyfikaty inwestycyjne funduszy zamkniętych
kupują w największej ilości OFE Ergo Hestia i Pocztylion (ponad 1 proc.).
Ten ostatni zainwestowal także najwięcej ze wszystkich w Iisty zastawne.
Dyskretna gra inwestycyjnaChoć fundusze bardziej interesują się papierami rządowymi niż akcjami,
zgromadzone przez nich miliardy zlotych rozpalają wyobraźnię innych
giełdowych graczy. Sami zainteresowani odżegnują się od miana królów
parkietów, wskazując raczej na zagranicznych graczy, którzy są w stanie
wpływać na losy indeksów. Niemniej OFE CU oraz ING NN, których aktywa
przekraczają odpowiednio 22 i 18 mld zł (stan na koniec października),
zaliczają się do największych inwestorów instytucjonalnych na poIskim
rynku. Recepty zarządzających na sukces, przynajmniej te, które są gotowi
ujawnić, nie będą wielkim zaskoczeniem dla graczy obytych z giełdowym
parkietem. Andrzej Sołdek odpowiadający za inwestycje w jednym z największych
OFE - PZU Złota Jesień - przekonuje, że nie można popaść w rutynę. Jego
opinię potwierdza Tadeusz Gacyk z OFE DOM. Na rynku panują też różne mody, nie tylko zresztą wśród zarządzających
funduszami emerytalnymi. Czasem wszyscy uważnie śledzą statystykę bezrobocia
w Stanach Zjednoczonych, kiedy indziej najważniejszy okazuje się wskaźnik
inflacji. Czasami OFE, gdy już osiągnie ponadpięcioprocentowy udzial w akcjonariacie giełdowej spółki, chce mieć w jej radzie nadzorczej swojego reprezentanta. Co ciekawe, przedstawiciel jednego z niewielkich funduszy anonimowo - tłumacząc się delikatną naturą sprawy - argumentował. że delegowanie do rady pracownika OFE zapobiega wykorzystaniu informacji poufnych, czyli insider trading. Podkreśla, że muszą przecież ujawniać swoje transakcje. Identyczny argument na obronę zgoła przeciwnej strategii zaprezentował zarządzający jednym z największych funduszy. Uważa, że pracownicy OFE powinni trzymać się z daleka od bieżącej pracy spółek, aby odsunąć wszelkie podejrzenia o wykorzystywanie poufnych informacji. Zmawiają się czy naprawdę konkurują?
Pod koniec października Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych
nałożyła na trzy fundusze emerytalne z grup: PZU, Commercial Union
oraz AIG kary od 300 do 400 tys. zł za naruszenie tajemnicy zawodowej
przez zarządzających. Pierwszy ukarano dodatkowo za naruszenie zakazu
łączenia funkcji i stanowisk. Są to jedne z najwyższych kar w historii
OFE.
KNUiFE nie podała, jakiego okresu działalności OFE dotyczą kary. Warto natomiast pamiętać, że pojęcie "zarządzających" oznacza również członk6w zespoł6w inwestycyjnych. Kary są efektem postępowania wszczętego przez urząd po publikacji w niektórych mediach, m.in. w "Pulsie Biznesu" artykułów o "grupie trzymającej giełdę". Opisywano w nich domniemane wspólne przedsięwzięcia zarządzających funduszami emerytalnymi i inwestycyjnymi sprzed kilku Iat, dotyczące akcji Stomilu Sanok, Polfy Kutno, Netii, Kęt i Dudy. Ich efektem miała być m.in. manipulacje kursami giełdowych sp6łek. Sprawę badają Komisja Papler6w Wartościowych i Giełd oraz prokuratura. Zarządzający obserwują swoje ruchy. Najtrudniej wyśledzić zmiany w portfelu obligacjiDrobni inwestorzy dość chętnie podejrzewają gigantów o nieczyste
zagrania. Jedna z bardziej spektakularnych spraw dotyczy historii domniemanej
"grupy trzymającej giełdę" (prezentujemy ją w ramce). Zarządzający nie
ukrywają natomiast, że pilnie śledzą to. co robią ich koledzy. Lider naszego rankingu, Jarosław Jamka, na giełdzie postawił na sektor
finansowy. W jego portfelu według ostatniego raportu złożonego za 1
półrocze 2005 r. są akcje banków: BPH, Pekao SA, PKO BP oraz węgierskiego
OTP. Zestaw uzupełniają PKN Orlen oraz TeIekomunikacja Polska. Skuteczność
tych inwestycji możemy prześledzić. patrząc na historię najnowszego
boomu na warszawskim parkiecie. Ostatnie cztery Iata to czas wzrostu
indeksu WIG, który sięgnął 138,06 proc. (od 1 stycznia 2002 r. do 4
Iistopada 2005 r.). Zaś indeks WIG 20, który może być istotniejszy,
zważywszy na zainteresowanie OFE dużymi spółkami, wzrósł o 102,79 procent.
W tym samym czasie akcje BPH podrożały o 193,8 proc. (po drodze była
fuzja z PBK), Pekao SA o 116,8 proc., Telekomunikacji Polskiej o 76,4
proc., a PKN Orlen aż o 219,5 procent. Liderzy teamów zarządzających emerytalnymi pieniędzmi niezbyt chętnie
zdradzają tajemnice kuchni podejmowania de cyzji. Leszek Auda, zarządzający
Sampo OFE zapytany o to, jak inwestuje się tak duże pieniądze, mając
w zespole tylko kilku pracowników, odpowiada: "Jeżeli do przesypania
tony piasku wystarczy jedna osoba, nie oznacza to, że do dziesięciu
ton potrzeba aż dziesięciu". Zarządzający wspierają się bowiem raportami
przygotowywanymi przez analityków innych instytucji. Zajęcie dla dojrzałych pracoholikówKim prywatnie są ci, którzy pomnażają nasze emerytury? Mają,jak się okazuje, wiele wspólnych cech. Są to młodzi mężczyźni po trzydziestce (jedyna kobieta, Anna Sobieraj, do niedawna zarządzała OFE Pocztylion). Do funduszy trafili w podobny sposób. Zanim powstały OFE, rynek kapitałowy był już ich pasją. 33-letni Michał Szymański, dyrektor inwestycyjny CU OFE BPH CU WBK.
największego funduszu, do którego zapisało się ponad 2,5 mln osób, zaczął
studia w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej (SGH) w 1991 roku. W
tym samym, w którym ruszyła Giełda Papierów Wdrtościowych. Jego starsi
koledzy, którzy opuszczali mury tej uczelni na początku lat 90., błyskawicznienie
zostawali prezesami spółek. Tacy jak on - kończący SGH kilka lat później,
często trafiali wprost z uczelni na kursy doradców inwestycyjnych. Szymański
oprócz licencji doradcy numer 70. Iegitymuje się także prestiżowym CFA
(Chartered Financial Analyst, międzynarodowym tytułem dla podejmujących
decyzje inwestycyjne) i doktoratem z ekonomii obronionym przed czterema
Iaty. Zważywszy na charakter pracy i wymaganą wiedzę, nie ma się zatem
co dziwić. że bohaterowie rankingu nie mają zbyt wiele czasu wolnego.
Jeden z nich, nie mogąc przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz oddawał
się uIubionym zajęciom, podsumował wykonywany przez siebie zawód jako
stworzony dla dorosłego mężczyzny-pracoholika. Mamy już pewność, że liczba zarządzających w naszym przyszłorocznym
zestawieniu się zmieni. Credit Suisse finalizuje właśnie przejęcie OFE
DOM, co da mu 3, 7 mld zł aktywów i piąte miejsce na rynku - zmieni
też nazwę na OFE Winterthur. Z dużym prawdopodobieństwem można też przewidzieć, że nasz przyszłoroczny ranking pokaże, jak zarządający funduszami emerytalnymi poradzili sobie z kreatywną polityką gospodarczą nowego rządu. Oby mogli koncentrować się na wyszukiwaniu szans, a nie pokonywaniu problemów. Jarosław Jamka Leszek Auda Michał Szymański Rafał Markiewicz
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||