Zarządzający OFE, czyli kto jest kim w funduszach emerytalnych

Forbes

Każdy ich dzień wygląda podobnie. Najpierw żmudne śledzenie kolumn cyfr. Matrix- jak sami mówią. Potem transakcje z bardzo długimi rzedami zer. W otwartych funduszach emerytalnych (OFE) pracuje dziś pięntastu dyrektorów inwestycyjnych, którszy kierują ok.70 specjalistami. Tworzą z reguły niewielkie zespoły, liczące zaledwie po kilka osób. Tymczasem aktywa OFE sięgają już ponad 80 mld zł- to prawie jedna dziesiąta polskiego rocznego PKB i piąta część oszczędności Polaków.

"Forbes" sprawdził, jak zarządzający funduszami inwestują pieniądze przyszłych emerytów. Okazuje się, że doświadczenie nie jest tu bez znaczenia. W czołówce znaleźli się bowiem ci, którzy swe funkcje pełnią od początku działania OFE, czyli od 1999 r. (choć,jak pokazu je nasza tabela, sam staż nie gwarantuje dobrej Iokaty). Nie ma mowy o stratach - każdy z zarządzających podniósł wartość jednostek rozrachunkowych, ale robili to z różną skutecznością. Przykładowo - najlepsi przez minione sześć Iat pomnożyli każde 100 zł do blisko 240 złotych. Gorsi taką samą kwotę przekuli w tym czasie w niecałe 210 złotych.

Ich praca wymaga wszechstronności. Muszą obserwować i przewidywać wydarzenia w całej gospodarce. W odróżnieniu od specjalistów ze swoich zespoł6w, odpowiedzialnych za poszczególne segmenty rynku kapitałowego, oni muszą ogarniać całość, dokładając do tego szeroką wiedzę makroekonomiczną. Nie dziwi więc, że cała piętnastka Iegitymuje się świetnym wykształceniem. I nie Iiczy czasu pracy - formalnie jest to od 10 do 12 godzin, ale nawet podczas weekendowego relaksu i oglądania telewizji muszą być gotowi do wyłapania wiadomości mogących mieć znaczenie dla ich inwestycji (jeden z nich nazwał to "nieustannie włączonym radarem ").

W naszym rankingu oceniliśmy,jakie efekty przynosi ich praca. W tym celu obliczyliśmy, o ile wzrosła wartość jednostek rozrachunkowych funduszy pod ich zarządem w relacji do przeciętnych wyników rywali. Dodatkowo, aby porównać zarządzających z różnym stażem, podzieliliśmy nadwyżkę (lub niedobór) ponad średni wynik konkurentów przez Iiczbę półroczy, przez które sprawowali swoje funkcje (szczegóły metodologii prezentujemy w ramce poniżej). W ten sposób ustaliliśmy, z jaką prędkością zarządzający wyprzedzają rynek - Iub zostają w tyle.

Kto inwestuje najlepiej

  zarządzający OFE od kiedy zarządza Liczba osób w zespole Wartość aktywów (mld PLN) Członkowie OFE (tys, osób) Wartość jednostki rozrachunkowej 21-X-2005r (PLN) Wzrost wartości jednostki za kadencji zarządzającego (PLN) Wzrost wartości jednostki w porównaniu ze średnim wynikiem innych OFE (PLN) Wzrost wartości jednostki w porównaniu ze średnim wynikiem innych OFE przeciętnie w półroczu (PLN)
1 Jarosław Jamka ING Nederlanden  od początku funkcjonowania (1999 r.) 8 18,290 2185 23,79 13,79 2,09 0,16
2 Leszek Auda Sampo od początku funkcjonowania (1999 r.) 5 2,919 622 22,79 12,79 1.01 0,08
2 Tadeusz Gacyk Dom (obecnie Winterthur) od początku funkcjonowania (1999 r.) 5 1,267 243 22,76 12,76 0,98 0,08
4 Michał Szymański Commercial Union BPH CU WBK XII 2004 r. 9 21,981 2561 22,28 2,90 0,12 0,06
4 Rafał Markiewicz Generali X 2002r. 4 2,711 414 22,32 7,58 0,39 0,06
6 Krzysztof Zawiła Ergo Hestia od początku funkcjonowania (1999r.) 4 1,834 364 21,92 11,92 0,08 0,01
7 Andrzej Sołdek PZU Złota Jesień VI 2003 r. 8 10,987 1806 22,19 5,76 -0,02 0
8 Adam Chełchowski Credit Suisse (obecnie Winterthur) od początku funkcjonowania (1999r.) 3 2,896 446 21,73 11,73 -0,12 -0,01
9 Rafał Mikusiński AIG od początku funkcjonowania (1999 r.) 4 6,796 972 20,91 10,91 -1,00 -0,08
10 Grzegorz Zatryb Skarbiec-Emerytura III 2002 r. 2 2,335 470 20,59 6,83 -0,75 -0,10
11 Sebastian Bogusławski Pekao VII 2003 r. 4 1,259 241 20,20 4,97 -0,69 -0,15
niesklasyfikowani (zarządzający krócej niż pół roku)
1 Wojciech Olszewski Polsat VI 2005 r. 4 0,694 238 23,29 1,51 0,08 0,10
2 Robert Woźny Pocztylion VI 2005 r. 4 1,635 360 20,42 1,44 0,01 0,01
3 Paweł Bogusz Bankowy VII 2005 r. 5 2,563 431 21,90 0,80 -0,07 -0,10
4 Cezary Markiewicz Allianz Polska VII 2005 r. 3 2,088 285 20,56 0,59 -0,29 -0,44

 

Jak powstał ranking

Zbadaliśmy wyniki działalności zarządzających w okresie, w którym pełnili swoje funkcje. W tym celu policzyliśmy najpierw, o ile wzrosła w tym czasie wartość jednostki rozrachunkowej zarządzanego przez nich OFE, Następnie porównaliśmy ten wzrost z przeciętnym wynikiem pozostałych funduszy (średnią arytmetyczną) w tym samym okresie. Dzięki temu ustaliliśmy, o ile wyniki poszczególnych OFE były Iepsze lub gorsze od rynku. Wszyscy, którzy pełnili funkcje zarządzających najdłużej, mieli większą szansę pokonania rywali (Iub powiększenia strat z upływem czasu), dlatego podzieliliśmy wartość z przedostatniej kolumny przez Iiczbę półroczy, przez które zarządzający inwestowali.

I ostatecznie ten wskaźnik, informujący, o ile ich osiągnięcia były przeciętnie Iepsze Iub gorsze niź rywali, przesądził o pozycji w rankingu, Do obliczeń ze względu na termin zamknięcia wydania wykorzystaliśmy wartość jednostek według stanu na piątek 21 października 2005 r. Aby wyeliminować skutki dziennych wahań, ostateczny wynik zaokrągliliśmy do dwóch miejsc po przecinku.
W naszym rankingu sklasyfikowaliśmy zarządzających, którzy mieli wystarczająco wiele czasu na pokazanie swoich umiejętności, a więc pełniących swoje funkcje przynajmniej pół roku. Odpowiada to okresowi weryfikacji ich wyników przez KNUiFE. Nie ocenialismy ryzyka inwestycji.

Najlepsi okazali się Jarosław Jamka, zarządzający ING Nationale-Nederlanden Polska OFE, oraz Leszek Auda z Sampo OFE i Tadeusz Gacyk z OFE DOM (obecnie Winterthur) - ex aequo drugie miejsce. Należą oni do długodystansowców, swoje fundusze prowadzą od początku ich działania. Na kolejnym miejscu znaleźli się: Michał Szymański, zarządzający Commercial Union OFE BPH CU WBK, i Rafał Markiewicz z Generali OFE. Nie sklasyfikowaIiśmy czterech zarządzających (Polsat, Pocztylion, Bankowy i AlIianz), gdyż prowadzą swoje fundusze za krótko (granicą było pół roku). Ale odnotowujemy, że najlepszy wynik krótkotermi- nowy osiągnął Wojciech Olszewski, zarządzający OFE Polsat. To dobrze wróży na przyszłość temu funduszowi.
Aby uniknąć problemów z nazewnictwem, dodajmy jeszcze, że na użytek naszego rankingu zarządzającymi nazywamy dyrektorów in westycyjnych. W szerokim znaczeniu pojęcie to oznacza również członków ich zespołów.

Choć odpowiadający za inwestycje OFE nie rozstają się z komputerami, to jednak ich praca nie polega na nieustannyrn wpatrywaniu się w ekran monitora z notowaniami akcji czy obligacji, by w odpowiednim momencie przycisnąć klawisz Enter i błyskawicznie coś sprzedać Iub kupić. Dzień zaczynają zwykle od żmudnego sprawdzenia transakcji zawartych poprzedniej doby. W większości funduszy co pewien czas (zdarza się też, że w trybie nagłym, jeśli zajdzie coś nieprzewidzianego) zbiera się tak zwany komitet inwestycyjny, w skład którego wchodzą członkowie zarządów towarzystw emerytalnych. Często w tych spotkaniach uczestniczą także zewnętrzni eksperci. Tam ustala się,jak duże ma być zaangażowanie funduszu na rynku akcji i jak powinien zostać ułożony portfel obligacji. Zarządzającym pole ma newru ograniczają obowiązujące przepisy. Najważniejsza bariera dotyczy Iokat w akcje - OFE mogą lokować w spółki notowane na giełdzie do 40 proc. aktywów.

Najlepsi klienci ministra finansów

Ograniczenia mają przede wszystkim gwarantować bezpieczeństwo inwestycji. Jednak wysoki deficyt polskiego budżetu spowodował, że typowy portfel funduszu emerytalnego i tak dzieli się dziś praktycznie na obligacje i akcje w proporcji mniej więcej siedem do trzech, zatem Iimit "akcyjny" pozostaje niewykorzystany. Wysokie oprocentowanie państwowych papierów dłużnych gwarantuje wyższy zysk niż bardziej ryzykowne inwestycje giełdowe. Inne instrumenty finansowe występują w portfelach OFE w śladowych ilościach.
Fundusze emerytalne są zatem najlepszymi klientami ministra finansów.
- Ostatnio staramy się wydłużyć zapadalność i duration [wrażliwość ceny na zmianę stóp procentowych - red.] papierów dłużnych, zatem nasza polityka emisyjna sprzyja OFE - podkreśla Paweł Kowalewski, dyrektor departamentu należności i zobowiązań finansowych państwa w Ministerstwie Finansów.

 

Limity inwestycyjne to nie jedyne więzy krępujące inwencję zarządzających. Muszą oni co pół roku przedstawiać Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych (KNUiFE) wyniki swoich inwestycji: ile zarobili przez poprzednie trzy Iata i -jeśli nie osiągnęli tzw. minimalnej gwarantowanej stopy zwrotu - dopłacić do OFE z pieniędzy swojego powszechnego towarzystwa emerytalnego.
- Ryzyko słabych wyników funduszy ponoszą jego uczestnicy, mechanizm minimalnej stopy zwrotu nieco je zmniejsza - przekonuje Adam Kałdus, dyrektor departamentu nadzoru funduszy emerytalnych w KNUiFE. Przyznaje jednak, że prowadzi to do upodobnienia portfeli.
Zdaniem Ewy Lewickiej, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, obowiązek ten może powodować, że rentowne, lecz wieloletnie inwestycje nie są realizowane,jeśli w krótszej perspektywie nie zapewniają odpowiedniej stopy zwrotu.

Fundusze inwestują głównie w najbardziej płynne spółki na warszawskim parkiecie. Z raportów po pierwszym półroczu wynika, że OFE ulokowały w akcjach blue chipów (największych i najbardziej dynamicznych spółek) ponad 10 mld zł: najwięcej w Telekomunikacji Polskiej, PKN Orlen, Pekao SA i PKO BP (wyjątek stanowi OFE Bankowy, gdyż nie można inwestować w akcje spółek powiązanych). Ale widać i indywidualne preferencje. Największy udział inwestycji w akcje, bo prawie 35 proc., mają OFE Pekao i Polsat. Najmniejszy - Allianz (ok. 27 proc.). Najwierniejszymi klientami ministra finansów są OFE: Skarbiec-Emerytura, ING Nationale-Nederlanden oraz Allianz. Te fundusze mają w portfelach najwięcej obligacji i bonów skarbowych (66-67 proc.). Natomiast certyfikaty inwestycyjne funduszy zamkniętych kupują w największej ilości OFE Ergo Hestia i Pocztylion (ponad 1 proc.). Ten ostatni zainwestowal także najwięcej ze wszystkich w Iisty zastawne.
Zainteresowaniem zarządzających nie cieszą się akcje notowane na regulowanym rynku pozagiełdowym - najwięcej (prawie 1 proc.) kupil ich OFE CU.

Dyskretna gra inwestycyjna

Choć fundusze bardziej interesują się papierami rządowymi niż akcjami, zgromadzone przez nich miliardy zlotych rozpalają wyobraźnię innych giełdowych graczy. Sami zainteresowani odżegnują się od miana królów parkietów, wskazując raczej na zagranicznych graczy, którzy są w stanie wpływać na losy indeksów. Niemniej OFE CU oraz ING NN, których aktywa przekraczają odpowiednio 22 i 18 mld zł (stan na koniec października), zaliczają się do największych inwestorów instytucjonalnych na poIskim rynku.
Z wyliczeń KNUiFE wynika, że przeciętny zysk z inwestycji funduszy wyniósł przez minione sześć Iat ok. 7 proc. rocznie - realnie. czyli powyżej inflacji. To niezły wynik. który odpowiada mniej więcej osiągnięciom zrównoważonych funduszy inwestycyjnych.

Recepty zarządzających na sukces, przynajmniej te, które są gotowi ujawnić, nie będą wielkim zaskoczeniem dla graczy obytych z giełdowym parkietem. Andrzej Sołdek odpowiadający za inwestycje w jednym z największych OFE - PZU Złota Jesień - przekonuje, że nie można popaść w rutynę. Jego opinię potwierdza Tadeusz Gacyk z OFE DOM.
- Gdy w drodze do domu słyszę o zwyżce cen miedzi na rynkach światowych w dzienniku radiowym, zastanawiam się, jak to wykorzystać. Gdybym budował dom, pewnie myślałbym wtedy, czy nie zrezygnować z położenia miedzianej dachówki - tak o wpływie bieżących wydarzeń na inwestorskie decyzje mówi zarządzający OFE DOM.

Na rynku panują też różne mody, nie tylko zresztą wśród zarządzających funduszami emerytalnymi. Czasem wszyscy uważnie śledzą statystykę bezrobocia w Stanach Zjednoczonych, kiedy indziej najważniejszy okazuje się wskaźnik inflacji.
Wojciech Olszewski z OFE Polsat podobnie jak większość jego kolegów do portfela akcyjnego dobiera głównie duże spółki. Akcje mniejszych kupuje ostrożnie i powoli - przez wiele dni, w bardzo małych pakietach, aby nie zachwiać ich kursem.
- Skupowanie walorów, które mają stanowić tylkojeden procent naszego portfela, wymaga zaangażowania 7 mln złotych. Zdarza się więc, że trwa to nawet kilka miesięcy, bo musimy to robić tak, aby inni uczestnicy rynku nie zauważyli - opowiada Olszewski. Zaś Jarosław Jamka, zarządzający ING Nationale-Nederlanden OFE, zamiast pilnie śledzić wahania kursów. woli spotykać się z zarządami spółek i analitykami. - Oczywiście przynajmniej raz dziennie sprawdzam, co dzieje się na parkiecie - zastrzega Jamka.

Czasami OFE, gdy już osiągnie ponadpięcioprocentowy udzial w akcjonariacie giełdowej spółki, chce mieć w jej radzie nadzorczej swojego reprezentanta. Co ciekawe, przedstawiciel jednego z niewielkich funduszy anonimowo - tłumacząc się delikatną naturą sprawy - argumentował. że delegowanie do rady pracownika OFE zapobiega wykorzystaniu informacji poufnych, czyli insider trading. Podkreśla, że muszą przecież ujawniać swoje transakcje. Identyczny argument na obronę zgoła przeciwnej strategii zaprezentował zarządzający jednym z największych funduszy. Uważa, że pracownicy OFE powinni trzymać się z daleka od bieżącej pracy spółek, aby odsunąć wszelkie podejrzenia o wykorzystywanie poufnych informacji.

Zmawiają się czy naprawdę konkurują?

Pod koniec października Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych nałożyła na trzy fundusze emerytalne z grup: PZU, Commercial Union oraz AIG kary od 300 do 400 tys. zł za naruszenie tajemnicy zawodowej przez zarządzających. Pierwszy ukarano dodatkowo za naruszenie zakazu łączenia funkcji i stanowisk. Są to jedne z najwyższych kar w historii OFE.
KNUiFE nie podała, jakiego okresu działalności OFE dotyczą kary. Warto natomiast pamiętać, że pojęcie "zarządzających" oznacza również członk6w zespoł6w inwestycyjnych. Kary są efektem postępowania wszczętego przez urząd po publikacji w niektórych mediach, m.in. w "Pulsie Biznesu" artykułów o "grupie trzymającej giełdę". Opisywano w nich domniemane wspólne przedsięwzięcia zarządzających funduszami emerytalnymi i inwestycyjnymi sprzed kilku Iat, dotyczące akcji Stomilu Sanok, Polfy Kutno, Netii, Kęt i Dudy. Ich efektem miała być m.in. manipulacje kursami giełdowych sp6łek. Sprawę badają Komisja Papler6w Wartościowych i Giełd oraz prokuratura.

 

Zarządzający obserwują swoje ruchy. Najtrudniej wyśledzić zmiany w portfelu obligacji

Drobni inwestorzy dość chętnie podejrzewają gigantów o nieczyste zagrania. Jedna z bardziej spektakularnych spraw dotyczy historii domniemanej "grupy trzymającej giełdę" (prezentujemy ją w ramce). Zarządzający nie ukrywają natomiast, że pilnie śledzą to. co robią ich koledzy.
- Łatwiej zauważyć zmiany w portfelu akcji niż obligacji. Ten drugi jest bardziej płynny, zatem mniej przewidywalny - przyznaje Rafał Markiewicz, zarządzający OFE Generali. Wprawny obserwator potrafi z dużym prawdopodobieństwem wyśledzić, czy i który fundusz emerytalny kryje się za większą transakcją na parkiecie. W wypadku obligacji trzeba czekać na półroczne raporty składane przez fundusze do KNUiFE. To na tyle długi czas, by ci, którzy źle odczytają, co robi reszta, i nie zauważą szans na zarobek na rynku papierów dłużnych, wylądowali na końcu stawki.

Lider naszego rankingu, Jarosław Jamka, na giełdzie postawił na sektor finansowy. W jego portfelu według ostatniego raportu złożonego za 1 półrocze 2005 r. są akcje banków: BPH, Pekao SA, PKO BP oraz węgierskiego OTP. Zestaw uzupełniają PKN Orlen oraz TeIekomunikacja Polska. Skuteczność tych inwestycji możemy prześledzić. patrząc na historię najnowszego boomu na warszawskim parkiecie. Ostatnie cztery Iata to czas wzrostu indeksu WIG, który sięgnął 138,06 proc. (od 1 stycznia 2002 r. do 4 Iistopada 2005 r.). Zaś indeks WIG 20, który może być istotniejszy, zważywszy na zainteresowanie OFE dużymi spółkami, wzrósł o 102,79 procent. W tym samym czasie akcje BPH podrożały o 193,8 proc. (po drodze była fuzja z PBK), Pekao SA o 116,8 proc., Telekomunikacji Polskiej o 76,4 proc., a PKN Orlen aż o 219,5 procent.
Zatem większość spólek z portfela OFE NN przeskoczyła benchmark, za jaki możemy uznać WIG 20. Szczególnie odważna - i zyskowna - była decyzja o zdangażowdniu w PKN Orlen. Na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy PKN 14 października fundusz zarejestrował akcje świadczące o udziale w kapitale na poziomie aż 3,04 procent. Podobną strategię przyjął inny gigant - CU OFE - który na walnym wylegitymował się 4,09 proc. udziału w kapitale.
Na początku 2002 r. OFE ING NN posiadał też między innymi walory Prokomu i Computerlandu. ale nie trzymał ich w portfelu. I słusznie. Te pierwsze zdrożały do początku Iistopada o zaledwie 16,6 proc., natomiast na drugich można było nawet stracić 14,4 procent.

Liderzy teamów zarządzających emerytalnymi pieniędzmi niezbyt chętnie zdradzają tajemnice kuchni podejmowania de cyzji. Leszek Auda, zarządzający Sampo OFE zapytany o to, jak inwestuje się tak duże pieniądze, mając w zespole tylko kilku pracowników, odpowiada: "Jeżeli do przesypania tony piasku wystarczy jedna osoba, nie oznacza to, że do dziesięciu ton potrzeba aż dziesięciu". Zarządzający wspierają się bowiem raportami przygotowywanymi przez analityków innych instytucji.
Największe spółki są przecież dość dokładnie obserwowane.

Zajęcie dla dojrzałych pracoholików

Kim prywatnie są ci, którzy pomnażają nasze emerytury? Mają,jak się okazuje, wiele wspólnych cech. Są to młodzi mężczyźni po trzydziestce (jedyna kobieta, Anna Sobieraj, do niedawna zarządzała OFE Pocztylion). Do funduszy trafili w podobny sposób. Zanim powstały OFE, rynek kapitałowy był już ich pasją.

33-letni Michał Szymański, dyrektor inwestycyjny CU OFE BPH CU WBK. największego funduszu, do którego zapisało się ponad 2,5 mln osób, zaczął studia w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej (SGH) w 1991 roku. W tym samym, w którym ruszyła Giełda Papierów Wdrtościowych. Jego starsi koledzy, którzy opuszczali mury tej uczelni na początku lat 90., błyskawicznienie zostawali prezesami spółek. Tacy jak on - kończący SGH kilka lat później, często trafiali wprost z uczelni na kursy doradców inwestycyjnych. Szymański oprócz licencji doradcy numer 70. Iegitymuje się także prestiżowym CFA (Chartered Financial Analyst, międzynarodowym tytułem dla podejmujących decyzje inwestycyjne) i doktoratem z ekonomii obronionym przed czterema Iaty.
Licencją z najniższym numerem (19.) może pochwalić się Andrzej Sołdek, zarządzający OFE PZU Złota jesień, także absolwent SGH. Aż siedem osób z naszej piętnastki ukończyło tę prestiżową uczelnię. Niektórzy zarządzający trafili jednak na rynek kapitałowy przez przypadek. Ich pierwsza profesja miała niewiele wspólnego z ekonomią.
Adam Chełchowski z Credit Suisse (obecnie Winterthur) ukończył Politechnikę Warszawską. Ciągnęło go jednak do giełdy - zdobył więc najpierw papiery maklerskie, potem licencję doradcy i tytuł Master of Business Administration National Louis University. Wojciech Olszewski, zarządzający OFE Polsat, jest historykiem. - Sztuka inwestowania podobnie jak dociekania historyczne poIega między innymi na stawianiu właściwych pytań - twierdzi. Krzysztof Zawiła, zarządzający OFE Ergo Hestia, jest informatykiem. Rafał Markiewicz z Generali OFE skończył Akademię Górniczo-Hutniczą. Odbierając dyplom, wiedział już jednak, że nie będzie szukał złóż węgla. Wyjął z szuflady świeżo zdobyte papiery maklerskie i zatrudnił się w CDM Pekao, a w rok po studiach uzyskał uprawnienia doradcy (numer Iicencji 91.).
Najbardziej jednak oryginalnym wykształceniem. jak na wykonywany zawód. może pochwalić się Robert Woźny, zarządzający OFE Pocztylion - jest absolwentem Wydziału Nawigacji Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. Potem umiejętności potrzebne na mostku kapitańskim uzupełnił o licencję doradcy i CllA (Certified International Investment Analyst).

Zważywszy na charakter pracy i wymaganą wiedzę, nie ma się zatem co dziwić. że bohaterowie rankingu nie mają zbyt wiele czasu wolnego. Jeden z nich, nie mogąc przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz oddawał się uIubionym zajęciom, podsumował wykonywany przez siebie zawód jako stworzony dla dorosłego mężczyzny-pracoholika.
Nie oznacza to jednak, że zarządzający nie widzą świata poza pracą. Olszewski co roku przepływa wpław jakieś jezioro - ostatnio jezioro Łańskie. - Ponad dziesięć kilometrów w pięć godzin, obok na kajaku towarzyszyła mi córka Zosia - wspomina. Robi też zdjęcia starą lustrzanką, miał już nawet wystawę fotografii. Krzysztof Zawiła (OFE Ergo Hestia) gra w koszykówkę, Sebastian Bogusławski (OFE Pekao) w siatkówkę, a Rafał Mikusiński (OFE AlG) jeździ po górach na rowerze. Paweł Bogusz (OFE Bankowy), gdy ma trochę wolnego czasu, wsiada w piątek w samochód, by pożeglować na Mazurach. Natomiast Sołdek kupuje współczesne obrazy, najchętniej na aukcjach charytatywnych. Drogich dzieł sztuki jeszcze nie ma, ale lubi o nich poczytać. Zaś nawiększą pasją Chełchowskiego jest jazz. Ma dużą kolekcję płyt. Nie opuszcza festiwali Jazz Jamboree i Warsaw Summerjazz Days.

Mamy już pewność, że liczba zarządzających w naszym przyszłorocznym zestawieniu się zmieni. Credit Suisse finalizuje właśnie przejęcie OFE DOM, co da mu 3, 7 mld zł aktywów i piąte miejsce na rynku - zmieni też nazwę na OFE Winterthur.
Ewentualna fuzja banków Pekao i BPH oraz zbliżenie między PKO BP i Pocztą Polską może spowodować zniknięcie kolejnych dwóch funduszy. Pozostałoby ich wówczas 12. To jednak nie koniec konsolidacji, bowiem analitycy zgodnie twierdzą, że na rynku jest miejsce jedynie dla 6-10 OFE. Tylko najwięksi gracze mogą realizować korzyści skali i zmniejszać koszty ponoszone przez klientów.
Konsolidację mogą zablokować politycy. Według działaczy PiS osłabia ona konkurencję na rynku, co w przyszłości może niekorzystnie wpłynąć na wysokość emerytur. Tak czy inaczej, pracy dla fachowców zarządzających aktywami emerytalnymi nie zabraknie. Choćby z tej prostej przyczyny, że będzie rosła ich kwota - w przyszłym roku ma przekroczyć 100 mId złotych. Również nieuchronne podwyższenie limitów inwestowania za granicą (w związku z ograniczoną płynnością krajowego rynku) sprawi, że fundusze będą potrzebowały nowych specjalistów.

Z dużym prawdopodobieństwem można też przewidzieć, że nasz przyszłoroczny ranking pokaże, jak zarządający funduszami emerytalnymi poradzili sobie z kreatywną polityką gospodarczą nowego rządu. Oby mogli koncentrować się na wyszukiwaniu szans, a nie pokonywaniu problemów.

Jarosław Jamka
Kręci amatorskie filmy z ręki i sam je montuje. Z pasją robi zdjęcia. Temat jest zwykle ten sam, czyli kilkuletnie córki Julia i Alicja. Fotografuje je najczęściej w biegu, na wspólnych spacerach i wakacjach. Gdyby nie zajmował się inwestowaniem - mógłby być niezłym grafikiem komputerowym Iub montażystą.

Leszek Auda
Wypoczywa na nartach w Alpach, Tatrach i Dolomitach. Przed laty, gdy miał więcej czasu, wyruszał w każdy weekend nad Zatokę Pucką pływać na desce surfingowej. Planuje dalekie podróże, zbiera mapy, interesuje się geografią świata.

Michał Szymański
Uspokaja go klarowanie Iin żeglarskich. Gdy ma trochę czasu, jedzie na Mazury, czarteruje łódź i razem z przyjaciółmi wyrusza w dwudniowy rejs. Patent sternika jachtowego ceni sobie nie mniej niż licencję doradcy inwestycyjnego.

Rafał Markiewicz
Tydzień w Beskidach to dla niego najlepszy urlop. Wcześniej dokładnie planuje trasę. Ma swoje ulublone szerokie trawersy wśród buk6w - w Beskidzie Wyspowym, Żywieckim, Sądeckim i Niskim. Czasem fotografuje tam łemkowskie i bojkowskie cerkiewki.